Przypowieść o ślepcach.

Wiele fragmentów Nowego Testamentu, zwłaszcza tych metaforycznych, pobudzało od wieków wyobraźnię artystów. Uniwersalne spostrzeżenia sprawiają, że przekaz nie traci na wartości, a może nawet na odwrót, zyskuje niczym dobre wino. Jednym z nich jest porównanie do ślepców.

W Ewangelii św. Mateusza znajduje się fragment:

10 Potem przywołał do siebie tłum i rzekł do niego: «Słuchajcie i chciejcie zrozumieć. 11 Nie to, co wchodzi do ust, czyni człowieka nieczystym, ale co z ust wychodzi, to go czyni nieczystym». 12 wtedy przystąpili do Niego uczniowie i rzekli: «Wiesz, że faryzeusze zgorszyli się, gdy usłyszeli to powiedzenie?» 13 On zaś odrzekł: «Każda roślina, której nie sadził mój Ojciec niebieski, będzie wyrwana. 14 Zostawcie ich! To są ślepi przewodnicy ślepych. Lecz jeśli ślepy ślepego prowadzi, obaj w dół wpadną». (Mt 15, 10-14).

Na obrazie „Przypowieść o ślepcach” niderlandzkiego malarza Pietera Bruegela Starszego, na tle brabanckiego pejzażu, niewidomy przewodnik prowadzi grupę podobnych mu mężczyzn. Nieuważnie potyka się i spada z urwiska, pociągając za sobą towarzyszy. Cała grupa, ujęta po przekątnej, sprawia wrażenie poruszania się w chaotycznym rytmie, niczym w jakimś tańcu szaleńców. 

Szesnastowieczny malarz był bystrym obserwatorem swojej epoki. Jego poglądy polityczne czy religijne nie są znane, można dziś jedynie snuć na ten temat przypuszczenia na podstawie przedstawianych przez Bruegela scen. Tworzył on w czasach reformacji, kiedy to pojawili się nowi przywódcy polityczno-religijni. Upadał średniowieczny porządek kościelny, społeczeństwa ulegały głębokim podziałom, w bólach tworzyły się zalążki nowych państwowości. Co chciał przekazać sobie współczesnym Bruegel?

Pieter Bruegel Starszy: Przypowieść o ślepcach. 1568
Pieter Bruegel Starszy: Przypowieść o ślepcach. 1568. Tempera na płótnie. 86 x 154 cm. Muzeum Capodimonte, Neapol, Włochy. Źródło: Domena Publiczna.

W głębi obrazu dostrzec można niewielki kościół. Malarz uwiecznił kościół św. Anny w belgijskim Sint-Anna-Pede w Itterbeek, niedaleko Brukseli (Obecnie znajduje się tam siedmiokilometrowa trasa spacerowa nazwana Bruegel Wandelpad, przy której ustawiono tablice z różnymi dziełami słynnego artysty).

Można snuć interpretacje: społeczeństwa prowadzone przez zaślepionych przywódców źle kończą. Nieostrożność i pycha tych, którzy znajdują się na czele, pogrążają kraje i narody. Ślepe podążanie za liderami niesie katastrofę. Brak własnego zmysłu rozeznania w sytuacji pociąga nas za bezmyślnym tłumem.

Obrazem Bruegela inspirował się amerykański malarz John Singer Sargent, który po I Wojnie Światowej, w 1919 roku namalował „Gassed”. Przedstawia on brytyjskich żołnierzy porażonych trującym gazem musztardowym, stosowanym przez armię niemiecką wobec niespodziewających się wtedy takich technik przeciwników. Początkowo żołnierze nie mieli masek gazowych, ba, wybuchowi wojny towarzyszył nawet dość krótki, ale jednak entuzjazm, a pierwsze oddziały francuskie wymaszerowały na wojnę w kolorowych unformach niczym za czasów napoleońskich.

Sargent John Singer: Gassed. 1919
Sargent John Singer: Gassed. 1919. Olej na płótnie. 231 × 611 cm. Imperial War Museum, Londyn Źródło: Domena Publiczna.

Brytyjscy weterani wojenni mają zabandażowane oczy i poruszają się wolno, trzymając ręce na ramieniu osoby przed sobą. Zbliżają się do namiotu szpitala polowego, którego liny widać po prawej stronie. Pierwszy z żołnierzy być może za chwilę potknie się i pociągnie za sobą resztę. Podkreśleniem absurdu całej sytuacji, jak i w ogóle wojny, jest zarysowany w tle odbywający się tam mecz piłki nożnej…

Sargent,_John_Singer_(RA)_-_Gassed. 1919. Olej na płótnie. 231 × 611 cm. Imperial War Museum, Londyn. Detal
Sargent John Singer: Gassed. 1919 (Detal).

Malarstwo inspirowało naszego popularnego pieśniarza, Jacka Kaczmarskiego. Te pogranicza sztuk pięknych ze słowem pisanym mają bardzo sugestywną siłę przekazu. W utworze o tym samym tytule co obraz Bruegela, Kaczmarski śpiewał w latach 80.:

– Cóż nam zostało, kiedy świata zabrakło dookoła?
Kije i sakwy i kapoty i palce w oczodołach!
Powiew wiatru, słońca promień na chciwe twarze brać,
Padać i wstawać, padać i wstawać, padać i wstawać, padać i wstawać…
I wstać!